poniedziałek, 13 maja 2013

DUCH ŚWIĘTY CHCE DZIAŁAĆ

Oś czasu - żyjemy w czasie fizycznym, to kropka wobec wieczności. Kiedy napełnimy się Duchem Świętym, będziemy jak pijani. Moja przygoda z Duchem Świętym zaczyna się i dziwnie się z tym czuję. Odróżniam emocje od Jego działania. Kościół w Polsce jest skostniały, brakuje charyzmatu. Kiedy On zaczyna działać, to dzieją się rzeczy, które po ludzku są niemożliwe, sam już tego doświadczyłem. Problem w tym, że jestem stąd i jestem obciążony wątkiem socjologicznym. Ale to do pokonania, dla Niego nie ma barier. Początkowo osoby o silnej wierze brałem za dewotów, do czasu, kiedy przekonałem się o skuteczności, namacalnym działaniu Boga. Modlitwy są wysłuchiwane. Tylko my nie wierzymy. Księżom brakuje wiary. Gdyby ją mieli, to nie baliby się po Mszy kłaść ręce na chorych a tak boją się, bo boją się, że nie będzie uzdrowień i wyjdą na "idiotów". Mają te bariery w sobie. Podobnie jak wiele osób nie umie wejść w relację miłości, bo mają bariery w sobie. Zauważyłem, że Jezus daje najwięcej Maluczkim i tak mój kolega, który jest znacznie mniej wykształcony ode mnie, jest znacznie mądrzejszy i Duch bardziej w nim działa. Moja koleżanka słabo wykształcona ma mega dary. Wczoraj słuchałem faceta zdrowego psychicznie, który opowiadał jak fizycznie(!) Jezus przyszedł do jego domu. Widzę, że Bóg przeznaczył mnie słabego człeka do Swojej Misji. Czuję, że w Polsce zaczną dziać się dziwne rzeczy. Koleżanka nie miała kasy i nagle w portfelu znajduje cash:) Poważnie. Myśmy przyzwyczaili się do skostnienia a On chce to zmienić. I wybiera do tego takich grzeszników jak ja. Materia nie ma sensu. Zbadałem ją i otoczenie i widzę, że to jest bieganie za własnym ogonem. Przyznam, że mam w sobie bariery, ale zaczynam się otwierać. Wiem nawet z kim się ożenię. Powiedziałem to tej dziewczynie, to powiedziała, że jeszcze chwilę a weźmie mnie za wariata, czyta teraz to. My mamy być jak dzieci, ufne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz