piątek, 7 czerwca 2013

Polacy bawią się w James'a Bonda i Agenta Tomka

Żyjemy w kraju szpiegów. Od czasu kiedy Rywin przyszedł do Michnika, nagrywanie stało się w Polsce narodowym sportem. Jeden pracownik nagrał swojego szefa i spotkał się z nim w sądzie, bo nie informował go o tym a to jest naruszenie dóbr osobistych. Polacy inwigilują się nawzajem, wynika to z bizantyjskiej mentalności. Żony sprawdzają mężów, wspólnicy wyprowadzają klientów do nowych spółek. Opowiadał mi o tym jeden inwestor jak jego wspólnik, dobry kolega okradł go. Inny skarżył się na żonę, że ta sprzedała jego klientów konkurencji, kiedy dowiedziała się o tym, że mąż ją zdradzał. Polacy wykorzystują też hakerów i ABWehrę do prywatnych celów. Przeważnie jak dana formacja odchodzi, to jej ludzie tam zostają, są śpiochami, potem ich się uaktywnia. MATRIX:) Wykorzystywanie służb przeciw opozycji to już tu normalka. Handel informacjami, włamywanie się na serwery, podsłuchy, lokalizowanie. Ludzie nie wiedzą nawet jak są inwigilowani, może i dobrze. A jak sobie z tym radzić? Luzik a zarazem mieć tego świadomość, że ktoś kogoś podstawia, aby ciągnąć. Czasem dezinformować zwłaszcza jak wiem o elektronicznej inwigilacji i podsłuchach. Warto wyposażyć się w kilka zestawów i na inne nazwiska. Ludzie zakładają, że są sprytniejsi, czasem dobrze kogoś nie wybijać z tego i wykorzystać go, aby go dobrze w odpowiednim momencie wpuścić np. w przeszacowane akcje. Takich nie szkoda. Kaczyński pyta uśmiechając się - Czy żyjemy w kraju szpiegów?:) Odbiorcy mogą posądzać Kaczyńskiego o spiskową teorię dziejów, ale tak jest, że ta teoria to rzeczywistość i w polityce, o czym wspominał śp. prof.Paweł Wieczorkiewicz jak i w codzienności. Masz kolegę, on jest miły, uśmiecha się, ale za chwilę wyprowadzi ci klientów. Swoją drogą kolegów się dobiera a nie wszyscy. Kolejny przykład - wspólnik inwestora, którego obsługuję, podał mu do podpisania umowy, ten zaufał, nie przeczytał drobnych liter...stracił 80% aktywów, takie tam były zapisy. I to zrobił wspólnik. Pamiętacie Becka i jego prawą rękę - pułkownik Kobylański. Okazało się, że był agentem GRU. Wywiad działa tam, gdzie się go najmniej spodziewamy. Inwigilacja w Polsce przebiega na kilku poziomach. Ludzie siebie nawzajem, służby, które powinny chronić obywateli interesują się nimi i trzeci poziom obce wywiady. Wracając do agenta Tomka, to trzeba naprawdę być mało inteligentnym jak posłanka Sawicka, aby dać się tak wpuścić, zresztą babka nie była w porządku, to widać. Inwigilacja przebiega też w ramach UE, Schengen. Głośno było o inwigilacji w Niemczech środowiska dziennikarskiego przez tamtejsze służby federalne. Wesoło:) Mówię, mieć świadomość i zabawę z tego.Paweł Juś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz